sobota, 30 marca 2013

Janusz Palikot, „Ja, Palikot”


[Palikot:] […] Najpierw była Biłgorajska Fundacja Rozwoju Regionalnego. W którą jest bardzo zaangażowany Henryk Wujec. Pochodzi z Biłgoraja, stał się kimś wielkim w Warszawie, ludzie go tu szanują, jest dla Biłgoraja nobilitacją...
[Michalski:] Rozumiem, w Toruniu mamy Kopernika.




Palikot Janusz, Ja, Palikot. Rozmawia Cezary Michalski. Warszawa 2010, s. 87.

niedziela, 17 lutego 2013

Arnaldur Indriðason, „Głos”


Litości. Czy tylko mnie się zdaje, że literatura gatunkowa jest literaturą rozrywkową? Przez co wymaga szczególnej staranności wydawniczej, droga redakcjo – gdyż, jak sama nazwa wskazuje, to się czyta dla rozrywki. A raczej: się próbuje, bo w praktyce „Głos” Indriðasona to droga przez mękę. Przekład i redakcja fatalne pod każdym względem. Łamana polszczyzna („powiedzieć coś, którego do tej pory bał się zakomunikować”, s. 160), dziwaczne formy („lekarz sądowa”), miejscami polski tekst zdaje się wręcz wypaczać sens oryginału. Niechlujność w przypadku odniesień do literatury (nawiązania do Biblii tłumacz przekłada na własną rękę, jakby w ogóle ich nie rozpoznał, bohaterka „Małej księżniczki” F.H. Burnett była „w szkole z internatem” zamiast, po ludzku, „na pensji”, w dodatku „pod opieką surowego dyrektora”, s. 287 – nie trzeba przecież znać książki, by zauważyć, że na pensji dla panien dziewczęta nie mogły być „pod opieką” mężczyzny; że nikt nie pamiętał dyrektorki z tej, jak by nie było, dziewczyńskiej klasyki, to swoją drogą, ale że nikt się nie zastanowił nad tym, co ma przed oczyma, to jednak dziwi). W tych podłych czasach, kiedy wydawnictwa tną na czym mogą poza marketingiem, tym smutniej jest zobaczyć, że pod korektą podpisały się dwie osoby, a pod redakcją trzy – i wszystko to psu na budę. (Osobne gorące wyrazy mam dla tłumacza, który dostarczył półprodukt takiej klasy, że trzyosobowy zespół nie dał rady przerobić go na pełnosprawny tekst). Mroczna Seria WAB-u zresztą, żeby już kropkę nad i postawić, w ogóle pozostawia sporo do życzenia – pod każdym chyba względem poza doborem poczytnych autorów i kuszącymi okładkami. Myślałam, że gorączka chałupniczego przyswajania Polsce zachodniej kultury popularnej, tłumaczenia książek na migi i drukowania ich czcionką z kartofla, minęła wraz z latami 90., ale widać gdzieniegdzie czas się zatrzymał.

A sam Indriðason – jak zawsze, tylko bardziej. Same antypatyczne postaci, ze śledczymi na czele. Islandia też paskudna – takie Siedlce, tylko rozwleczone po wyspie, zawiane i pełne zboków. Jedynie intryga warta uwagi. Za mało to, za mało. Umęczyła mnie ta książka i tyle.




Ocena: 3/6

wtorek, 29 stycznia 2013

Manuela Gretkowska, „Tarot paryski” (4)


– Blada jesteś, coś ci jest?
– Nie wiem, co miesiąc tak krwawię, może mam jakąś ranę?




Gretkowska Manuela, Tarot paryski. Warszawa 1995, s. 169.

czwartek, 24 stycznia 2013

Manuela Gretkowska, „Tarot paryski” (3)


„18 XII
Na wschód od Łaby.

Charlotto,

Zbieram się już któryś tydzień, żeby do Ciebie napisać. Czemu dotąd tego nie zrobiłem? Bo smutku napisać się nie da. Myślałem, żeby swoją zapłakaną gębę odcisnąć na białej kartce i ci wysłać, za cały komentarz i opis. Pomyślałabyś pewnie wtedy, że wziąłem się za body art. Co mnie gnębi:
1. Skończyła się wojna. Pół wieku temu ona się skończyła, ale nie dokończyła. Ludzie wyjeżdżają, szamocą się między granicami, nie dlatego że mogą w nich lepiej zarobić, ale by cokolwiek zarobić. Zupełna tymczasowość, jakby Europa zaczęła się dopiero wczoraj. Wszystko zmarniało, zohydniało. Gdy budzę się i widzę olbrzymie zimowe słońce podnoszące się nad Krakowem, mam wrażenie, że nawet ono chyli się ku wschodowi.
2. Polska. kropka. Wielka, Wspaniała. kropka. Cycata. Jej zasługi są historyczno-erotyczne, dawała się rozebrać w odpowiednich momentach.
3. Myślałem, żeby przyjechać do was na Święta, ale jeszcze raz przekonałbym się, że ani tu ani tam żyć nie potrafię. Zostanę raczej tu i zamuruję się za życia, żeby mnie do was nie kusiło.

Nie martwcie się brakiem pieniędzy, żyjecie jak w Raju, tam też nie było forsy.

Pozdrowienia dla wszystkich
Jaś

P.S. Nie proszę cię nawet, żebyś postawiła mi Tarota. Na pytanie co ze mną będzie Tarot by się porzygał.”

Kilka dni później przeczytałam list Jasia Michałowi.
– Też ma chłopak problemy – poślinił skręta. – Wędrówka ludów, dekadencja. Przecież wiadomo, że wszystko skończy się tym samym co Rzym.
– To znaczy czym?
Michał był zdziwiony moją niedomyślnością – Kościołem katolickim, oczywiście.




Gretkowska Manuela, Tarot paryski. Warszawa 1995, s. 124nn.

piątek, 11 stycznia 2013

Manuela Gretkowska, „Tarot paryski” (2)


Każdy mit grecki, egipski czy chociażby zdarzenie z życia codziennego da się przedstawić za pomocą Tarota. Co z tego wynika? Nic, dokładnie nic poza dowodem na własną erudycję i łatwowierność słuchaczy w myśl zasady: kto ma uszy niechaj słucha, kto ma nogi niech ucieka.




Gretkowska Manuela, Tarot paryski. Warszawa 1995, s. 123.

środa, 9 stycznia 2013

Manuela Gretkowska, „Tarot paryski”


– Nie możesz go szukać jak zaginionej rzeczy. On jest człowiekiem, musisz pomyśleć o nim z uczuciem, z pragnieniem widzenia go. Inaczej nigdy się nie spotkacie.
[...]
Usiadłam obok – Cogito ergo sum – przywitał mnie.
– Niesamowite, Xavier miał rację. Myślę, więc jesteś.
– To nie Xavier wymyślił – z satysfakcją zauważył Michał – ale biskup Berkeley. Podejrzewał, że świat rzeczy istnieje, gdy się nań patrzy. Znika, kiedy zamyka się oczy albo odwraca plecami do krajobrazów, ludzi czy pustej butelki po whisky. Biskup próbował znienacka spojrzeć za siebie, ale rzeczywistość była zawsze szybsza i ustawiała się w fałszywe dekoracje. Berkeley nie był szaleńcem, są tego dowody – Michał rysował na okładce zeszytu coś w rodzaju planu. – Jeśli spojrzysz szybko za siebie, najszybciej jak potrafisz, zobaczysz biskupa Berkeleya. Będzie patrzył na ciebie myśląc: a widzisz, miałem rację.




Gretkowska Manuela, Tarot paryski. Warszawa 1995, s. 37n.

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Trolololo

Chciałabym móc zajrzeć do głowy tego kogoś, co tam siedzi po drugiej stronie google'a i tłumaczy.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...