
***
Schodząc niżej, musiał się powstrzymać, by nie zaśpiewać na całe gardło. Do tej chwili nie popełnił ani jednego błędu.
Jego szczęście trwało jednak krótko, ponieważ zaraz się przekonał, jak ogromnie trudno jest iść w długich gumowych butach po suchym piasku. [...] Usiadł więc na ziemi i spróbował ściągnąć prawy but. Zsunął się on trochę z uda, ale ugrzązł na wysokości kolana. Montalbano podniósł się i ponowił próbę na stojąco. Poszło jeszcze gorzej. Zaczął się pocić i kląć. Wciskając obcasy między dwa wystające ze skalnej ściany kamienie, zdołał w końcu zdjąć oba buty. Poszedł dalej boso; w jednej ręce niósł nożyce, w drugiej buty. Nie zauważył po ciemku kępy ciernistego zielska i setka uszczęśliwionych kolców wbiła mu się w podeszwy.1
*
„Litość umarła”, jak w proroczych słowach piosenki czy jakiegoś wiersza z dawych lat. Konały też chyba powoli współczucie, braterstwo, solidarność, szacunek dla starców, chorych, dzieci, dogorywały reguły współżycia...
– Nie bądź zasranym moralistą – powiedział Montalbano do Montalbana. – Postaraj się raczej coś z tym zrobić.2
*
– Opowiedzieliście tym z drogówki to, co opowiedzieliście mnie?
– Nie.
– Dlaczego?
– Nie pytali.
Żelazna logika: nie ma pytań, nie ma odpowiedzi.
– Ja za to pytam was wyraźnie: sądzicie, że to dziecko przejechano umyślnie? [...] wy, w głębi duszy, co o tym myślicie?
– Ja nie myślę, panie. Ja nie chcę już myśleć. Świat jest teraz zbyt ponury.
To ostatnie zdanie miało decydujące znaczenie. W jego świetle stawalo się jasne, że chłop jednak wyrobił sobie opinię o tym wydarzeniu: małego przejechano umyślnie, został zmasakrowany z niewiadomych przyczyn. Zaraz potem wieśniak zapragnął wykreślić sprawę z pamięci. Świat się zmienił, jest teraz zły. Lepiej o tym nie myśleć.3
Ocena: 4/6
1 Andrea Camilleri, Obietnica komisarza Montalbano. Tłum. Krzysztof Żaboklicki. Warszawa 2009, s. 237n.
2 Tamże, s. 22.
3 Tamże, s. 102.