
Gibran Khalil Gibran (1883-1931), według słów polskiego wydawcy
poeta i
filozof, urodził się w Libanie, w rodzinie maronickiej, a w wieku 12 lat wyemigrował do USA. „Szaleniec” to zbiorek krótkich form, noszących cechy i paraboli, i anegdoty, i prozy poetyckiej. Ta mieszanka, w której charakterystyczny ton wschodnich przypowieści przenika nuta zachodniej nonszalancji, rodzi pewien dysonans.
W opowiastkach Gibrana pobrzmiewa bowiem fałsz. Być może to wina przekładu lub oddalenia kulturowego, być może jednak – ślad wewnętrznej miałkości. Przypowieści utrzymane są w klimacie medytacji, z domyślną figurą Mędrca (skrytego za maską Szaleńca) w roli podmiotu, można więc się spodziewać prostych słów delikatnie oświetlających rzeczywistość. To oczekiwanie tylko częściowo zawiesza pierwszoosobowa narracja subiektywizująca przypowieści, jakby Szaleniec odżegnywał się od naszego zaufania – tylko częściowo, bo kiedy narrator staje się jedną z postaci, towarzyszy mu często jego dusza, która przejmuje wtedy funkcję źródła mądrości. Stylizacja jest jednak bałamutna – za dużo tu zamętu, za dużo zgrzytów, wśród których ginie nastrój spokoju i zadumy, za dużo taniego żartu, prostackiego w swej oczywistości. Refleksje pełne lekkości i uśmiechu przeplatają się z trafnymi, ale dość powierzchownymi obserwacjami społecznymi, kryjącymi często równie płytkie prawdy ogólne. Opór pogłębia niebudząca zaufania osoba narratora. Szaleniec jest człowiekiem rozgoryczonym i skłóconym z rzeczywistością; na osamotnienie, czy nawet odrzucenie przez świat, odpowiada politowaniem i dystansem tak zimnym i gorzkim, że przypominającym pogardę. Brak mu wyrozumiałości i pogody ducha, ożywiających humor mądrością, bez której przeradza się w szyderstwo. Ludzie, choć opisywani z beznamiętnością sugerującą neutralność, w istocie pokazani są jako mali – nie małością budzącą czułość, ale małością krzywą, prowokującą niechęć, która przepełnia narratora nawet w trakcie modlitwy. Sam, jeśli czuje się mały, to nie wobec Boga i świata – jeśli już, to chyba tylko wobec własnych myśli. Fałszywą głębię dodatkowo mąci nurt satyry obyczajowej i politycznej, wyrażający się w anegdotach o zbyt łatwych puentach. Zamiast mądrości Wschodu – rozczarowujące efekciarstwo.
Ocena: 3/6