czwartek, 17 marca 2011

„IT Crowd”, sezon 1

Pierwszy z czterech jak dotąd sezonów „IT Crowd”, brytyjskiego sitcomu z życia korporacji, przynosi potężną dawkę dowcipu mocno bezpośredniego, miejscami nawet zbyt dosadnego. Na szczęście humor jest zróżnicowany – od uniwersalnej plebejskości rechotu z krościatych twarzy czy fekaliów na głowie, przez bezpieczną zabawę stereotypami towarzyskimi i zawodowymi (zderzenie mentalności dobrodusznych ścisłowców i chytrego marketingu jest niemal równie przewidywalne jak gierki damsko-męskie), po bardziej hermetyczną (ale też bez przesady) satyrę branżową. Miejsce akcji, w sposób dołująco czytelny symboliczne, to biurowiec, gdzie nieboracy umową o pracę schwytani w pułapkę tkwią przykuci do swoich miejsc w systemie. Troje głównych bohaterów zatrudniono na najniższym poziomie, a konkretnie: zesłano do piwnicy (jak się okaże kryjącej niejedną niespodziankę). Maurice i Roy, dwaj niekompatybilni z otoczeniem informatycy, i Jen, zarządzająca nimi manager ds. relacji, która o informatyce wie mniej niż zero, wraz z tłumem podobnych sobie korpoludków trudzą się biurowym bumelanctwem, sumiennie ilustrując własnym przykładem prawa Murphy'ego, Parkinsona i kogo tam jeszcze. A także prawa nikomu jeszcze nieznane. Służbową hierarchię wieńczy Douglas, szef, który zgodnie z zasadą Petera wspiął się ścieżką kariery aż do szczebla swojej niekompetencji, i prawdopodobnie zostanie tam na wieki. Nie łudźmy się jednak, że niżej jest lepiej – przecież wystarczy zatrudnić kogoś wbrew jego kwalifikacjom, i do osiągnięcia poziomu niekompetencji nie będzie potrzebował awansu.




Ocena: 4/6

6 komentarzy:

Elenoir pisze...

To jeden z moich ulubionych seriali:). Widziałam już wszystkie dotychczasowe sezony i czekam na kolejne. Część niuansów rzeczywiście rozumieją tylko informatycy, o czym wiadomo już od pierwszej sceny, w której jeden z głównych bohaterów nosi koszulkę z napisem RTFM, ale ja - choć o komputerach czy programowaniu nie wiem prawie nic - i tak bawiłam się świetnie.

the_book pisze...

Uwielbiam ten serial :) Również jak Elenoir ogladałam wszystkie dotychczasowe sezony. Mój ulubiony tekst z tego serialu: "Jak wpiszesz Google w Google to Google przestanie działać" :)

Eruana pisze...

Jeden z najlepszych seriali komediowych i bardzo prawdziwy (pracuję w firmie informatycznej, wiem co mówię;-)) Też jestem po czwartym sezonie. Aunt Irma wymiata:-D

Marigolden pisze...

Widzę, że zawiązuje się nam fandom. :) Czyżbym była jedyną osobą, którą straszy wspomnienie Roya z brudną głową?

Elenoir pisze...

Ale to była chyba czekolada czy coś w tym stylu:). Nie mam pojęcia, jak dziewczyna, z którą się umówił, mogła pomyśleć to, co pomyślała. Może to była jakaś metafora na temat pozorów czy coś...

Odcinek z ciotka Irmą rzeczywiście przezabawny:).

Marigolden pisze...

Czekolada to była wersja Roya. ;)

Irma nawiedzająca chłopaków też mi się spodobała. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...